Obra miała to pod kontrolą, ale gra się do końca. Korona z zimnym prysznicem

Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak
Koncert w I połowie i dramat po przerwie. Tak w skróce można zobrazować mecz piłkarzy Obry 1912 Kościan w Wilczynie. Nasz zespół uchodził za faworyta spotkania i rozpoczął mecz w delgacji świetnie. Podobnie zresztą jak Korona w Gnieźnie.

Już w 2 minucie wynik spotkania otwarł Sanocki. Czego chcieć więcej, jak szybko strzelona bramka i kontrola spotkania. Podopieczni trenera Krzysztofa Knychały realizowali nakreślony scenariusz i w 27 minucie moglik się cieszyć z podwyższenia rezultatu. Tym razem na listę strzelców wpisał się Borowiak. Gdy w 39 minucie swoje drugie trafienie w meczu odnotował Sanocki wydawało się, że jedenastce z Kościana nic w tym meczu złego nie może się stać. Prowadzeniem gości (0:3) zakończyło się pierwsze 45 minut spotkania. Humory dopisywały, no ale mecz trwa dwie połowy plus to co doliczy sędzia.
Obra po przerwie w niczym nie przypominała zespołu z pierwszej odsłony. W 57 minucie Obra dostała pierwsze ostrzeżenie, kiedy Brezyna zmniejszył straty Wilków na (1:3). W 78 minucie nie było już żartów, bo po golu Ruty miejscowi złapali kontakt i uwierzyli w uratowanie choćby punktu. Obra musiała się bronić, bo Wilki rozochocone dwoma bramkami szturmowały pole karne Obry. Gospodarze wierzyli do końca i ich upór został nagrodzony w 3 minucie doliczonego czasu gry. Wtedy Dawid Szefler doprowadził Obrę do rozpaczy, jednoczesnie wprowadzając swoją drużynę w stan euforii. To co do przerwy wydawało się mało realne po meczu stało się faktem, a Obra może mieć pretensje tylko do siebie.

Wilki Wilczyn – Obra 1912 Kościan 3:3 (0:3)

Bramki: 0:1 Sanocki (2), 0:2 Borowiak (27), 0:3 Sanocki (39), 1:3 Brezyna (57), 2:3 Ruta (78), 3:3 Szefler (90+3)

Świetne 10 minut, a potem...

Piłkarze Korony Piaski nie byli faworytem w starciu w Gnieźnie z Mieszkiem. Podeszli do rywala jednak bez respektu i mieli świetne otwarcie. W 2 minucie zespół z powiatu gostyńskiego prowadził po trafieniu Jakuba Nowaka. Gdy w 10 minucie podwyższył Piotr Sarbinowski było jeszcze lepiej, choć do euforii daleka droga. Gospodarze byli mocno zaskoczeni, ale szybko się obudzili z tego złego stanu. Już minutę później złapali kontakt. W 23 minucie był już remis, a potem dwie kolejne bramki dały do przerwy prowadzenie spadkowiczowi z III ligi (2:4). Goście w tym meczu już się nie podnieśli. Po przerwie stracili jeszcze trzy bramki i cały mecz zakończył się pogromem (7:2). Co by nie powiedzieć był to przedziwny mecz, ale takie rzeczy w futbolu też się zdarzają.

Mieszko Gniezno – Korona Piaski 7:2 (4:2)

Bramki: 0:1 Nowak (2), 0:2 Sarbinowski (10), 1:2 Hoffmann (11), 2:2 Hoffmann (23), 3:2 Mól (33), 4:2 Bogajewski (41), 5:2 Bzdęga (57), 6:2 Wachoń (75), 7:2 Kaźmierczak (79)

W najbliższej IX kolejce spotkań IV ligi szansa na rehabilitację. Korona Piaski w bardzo ważnym meczu podejmie w sobotę 25 września o 15.00 sąsiada z tabeli – Iskrę Szydłowo, a godzinę później Obra spróbuje powstrzymać Victorię Września.

Legia zwolni Michniewicza?

Wideo

Materiał oryginalny: Obra miała to pod kontrolą, ale gra się do końca. Korona z zimnym prysznicem - Kościan Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie